sobota, 29 października 2011

Miała w mózgu robaka

Gdy Rosemary Alvarez usłyszała od lekarzy, że ma guza mózgu, była blisko załamania. Kobieta szybko została poddana operacji. Jednak w trakcie zabiegu chirurgicznego okazało się, że w obrębie jej mózgu nie ma żadnych zmian, a winowajcą całego zamieszania był wielki, wijący się robak, który zagnieździł się wewnątrz jej głowy. Kobieta postanowiła zasięgnąć porady lekarskiej w chwili, gdy zaczęły drętwieć jej ramiona. Zaniepokojenie wzmogły kłopoty ze wzrokiem. Wszystko, co widziała, stało się nieostre. Diagnoza lekarska tylko potwierdziła jej wszelkie obawy. Obraz rezonansu magnetycznego wyraźnie pokazywał znajdującego się w mózgu guza. To, co stało się później było już tylko szczęściem w nieszczęściu. Dziennik "Daily Mail" poinformował, że lekarze usunęli znalezionego robaka (Tasiemiec uzbrojony- Taenia solium) i odetchnęli z ulgą. Jak sami mówią, lepiej jest informować pacjentów o takim paskudztwie, jak znaleziony w głowie robak, niż o powikłaniach spowodowanych usuwaniem guza. "To bardzo dziwne, kiedy mówisz pacjentowi, że jego głowę penetrował wielki robal" - opowiada dr Peter Nakaji, który przeprowadził operację. Według specjalistów, podobne do tasiemców robaki, które bytują w mózgu, stają się zjawiskiem coraz bardziej powszechnym. Najczęstszą przyczyną ich pojawiania się jest brak odpowiedniej higieny w życiu codziennym. Tak prozaiczne czynności, jak dokładne mycie rąk po opuszczeniu toalety lub staranne gotowanie mięsa, mogą według lekarzy zapobiegać pojawieniu się w naszym mózgu czegoś tak obrzydliwego. Sama Rosemary Alvarez zapytana o to, jak miewa się po operacji, o
drzekła tylko z uśmiechem: "Myjcie ręce, myjcie ręce!"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz